Intro
Verse 1
Usiadłem W Cieniu Kasztana, Co Pęka
Od Własnej Pamięci,
Podtrzymywany Pasami,
Jakby Trudno Mu Było Te Wspomnienia
Siłą Zmieścić.
Verse 2
Czytałem Wiersze O Nieistnieniu,
A Jednak Wszystko Było, I Wiersz,
I Ptak,
I Spadający Kwiat Na Kark,
Jak Dotyk, Co Się Przyśnił I Znikł W Milczeniu.
Pre-Chorus
Myślałem, Że To Ty, Że Wróciłaś Bez Słowa,
Jakby Cię Przyprowadził...
Ten Sam Wiatr,
Co Przynosił Cię Od Nowa.
Chorus
Może To Nie Był Kwiat,
Lecz Twoje „Jestem” Bez Ciała,
Co Spadło Mi Na Ramiona
Z Gałęzi, Gdzie Wrona Oddychała.
Verse 3
Może Kasztan Cię Pamięta Z Dni,
Gdy Śmiałaś Się Pod Nim, Jak Echo,
Może To Dziś Szumi Twym Imieniem,
Gdy Drży Pod Nocnym Oddechem.
Bridge
Może Ta Ławka,
Co Znała Każde Twoje Westchnienie,
Zdradziła Mnie Tobie,
Choć Nie Padło Ani Jedno Imię.
Bo Przecież Był Wiersz, I Ptak,
I Kwiat, I Kark,
I Chwila, Zbyt Cicha, By Była Przypadkiem,
Zbyt Pełna, By Była Niczyja.
Pauza na 1/4 taktu
Outro
Na Na Na Na Na Na Na...